Dlaczego historie o katastrofach to najgorsza możliwa próbka
Nikt nie wrzuca posta, że aktualizacja się zainstalowała i nic się nie stało — internet to dział reklamacji, więc widoczny content generuje zepsute 0,1%, a sprawne 99,9% generuje ciszę. Do tego Microsoft wypuszcza aktualizacje funkcjonalne falami i przetrzymuje za blokadami zabezpieczającymi (safeguard hold) konfiguracje ze znanymi problemami — więc ofertę jako pierwsze widzą maszyny, które już przeszły przesiew zgodności. Awarii, o których czytasz, nikt nie zmyślił; po prostu nie są one bazową częstością.
A gdy prześwietlisz realne awarie, losowość znika. Koncentrują się na starym, porzuconym przez wsparcie sprzęcie, systemach z agresywnymi antywirusami i ich niskopoziomowymi sterownikami-filtrami, maszynach, które ominęły kilka cykli aktualizacji, dyskach ledwo zipiących wolnym miejscem i instalacjach przerwanych utratą zasilania albo wymuszonym wyłączeniem. To lista schorzeń, które istniały wcześniej — aktualizacja jest tu posłańcem, nie przyczyną.
Co naprawdę idzie nie tak — i jak nie stać się wyjątkiem
Trzy czynniki pokrywają większość realnych awarii aktualizacji: wolne miejsce (aktualizacja funkcjonalna chce na C: mniej więcej 20 GB zapasu, żeby się rozłożyć), zdrowie dysku (konający nośnik obnaża swoje uszkodzone sektory w połowie kopiowania) i przestarzałe oprogramowanie niskiego poziomu, haczące się głęboko w systemie. Maszyna z 60 GB wolnego, zdrowym dyskiem i normalnym zestawem programów aktualizuje się nudnie dobrze — i dokładnie o to chodzi.
Praktyczna ostrożność kosztuje niemal nic: trzymaj 20 GB wolnego miejsca, podłącz laptopa do zasilania, pozwól aktualizacji dobiec do własnego restartu bez przytrzymywania przycisku zasilania, a jeśli naprawdę się denerwujesz, odczekaj kilka tygodni od premiery, żeby wczesne błędy wyłoniły się i zostały załatane pierwsze. Windows trzyma poprzednią kompilację w Windows.old przez dziesięć dni po aktualizacji funkcjonalnej, więc możliwość cofnięcia jest wpisana w projekt — wielka aktualizacja jest zaprojektowana tak, żeby dało się ją przetrwać, a nie jak drzwi bez klamki od środka.
- Stary lub pozbawiony wsparcia sprzęt — sterowniki, których nikt nie ruszał od lat, to klasyka źródła wpadek
- Antywirus trzeciej firmy z niskopoziomowymi sterownikami-filtrami walczący ze stosem serwisowym
- Prawie pełny dysk systemowy, bez miejsca na rozłożenie nowej kompilacji
- Maszyny o kilka wersji funkcjonalnych w tyle, zmuszone przeskoczyć kilka kompilacji za jednym zamachem
- Przerwane instalacje — zanik zasilania albo wymuszone wyłączenie w fazie restartu
- Konające dyski, które swoje uszkodzone sektory pokazują dopiero, gdy aktualizacja zapisuje gigabajty
Pytania i odpowiedzi
Czy bać się aktualizacji funkcjonalnych Windowsa?
Nie. Przytłaczająca większość wchodzi bez przygód, a blokady zabezpieczające trzymają ryzykowne konfiguracje z dala. Wolne miejsce, zdrowy dysk i podłączony laptop usuwają większość tego, co zostało.
Dlaczego aktualizacje Windows zawodzą na niektórych komputerach?
Niemal zawsze to wcześniejsze schorzenia: brak miejsca, konający dysk, przestarzałe sterowniki albo haki antywirusa. Aktualizacja obnaża problem; rzadko go powoduje.
Sprawdź warunki przed zakupem
Porównaj czas licencji i liczbę urządzeń. Każdy płatny plan odblokowuje ten sam zestaw narzędzi PRO.
Przeczytaj także
Napisz do nas: [email protected]